Im dłużej praktykuję jogę powięziową, poznaję różne narzędzia i sposoby „pracy” ze sobą czy drugim człowiekiem oraz im dłużej pracuję tymi metodami – tym bardziej zauważam, że to, co prawdziwie „uzdrawia” i porządkuje, to – uważność, obecność i niewymuszanie.

I wiesz co? Patrzę na rośliny, którymi otaczam się na co dzień i zdaję sobie sprawę, że w nich od zawsze była ta życiowa mądrość.

Był moment, kiedy chciałam być tak dobrą opiekunką, stworzyć idealne warunki i dać im to, co – według poradników i internetów – będzie najlepsze dla danego gatunku. Im droższe, bardziej specjalistyczne ziemie kupowałam i im bardziej się starałam, czasem efekt był odwrotny.

Zawsze dawałam też drugie życie roślinom, które ktoś zostawiał w opłakanym stanie przy wiacie śmietnikowej. To nauczyło mnie najwięcej. Wystarczyło usunąć to, co już nie służyło roślinie, czasem do samego dołu, dać świeżą ziemię i składniki odżywcze, spokojne miejsce i… czas. Niektóre rośliny nie potrzebowały nawet świeżej ziemi, a regularnego odżywiania. To nauczyło mnie być z roślinami i je „słuchać”.

Uważność, otwarta i nieoceniająca obecność, sprzyjające miejsce i niewymuszanie – te same warunki, których potrzebujemy w praktyce jogi czy na sesjach indywidualnych.

Uczymy się je rozwijać w sobie, a może po prostu odkrywamy, że gdzieś pod warstwami wyuczonych nawyków i obron – w ciszy – zawsze tam były.

Czasem szukamy intensywności wierząc, że to intensywne uwolnienie daje wolność. Dostrzegam coś zupełnie innego.

Te „proste”, wolne warunki do odpuszczenia pozwalają na cuda. Dają piękne owoce i kwiaty.

To było dla mnie inspiracją do stworzenia Ogrodu Esencji – aby pielęgnować warunki, w których to, co kiedyś musiało „przetrwać” czy „nieustannie walczyć”, może odpuścić i pozwolić na swobodne płynięcie energii życiowej.

A cel? Owoce, kwiaty?
To piękny, niewymuszony skutek uboczny podłączenia się pod nurt Życia.

Jakie warunki pomogłyby Ci dziś trochę bardziej odpuścić?

Angelika Grzegorzyca

Przewijanie do góry