„Świat istnieje dla nas, ponieważ odbieramy go zmysłami, interpretujemy go i tworzymy obraz rzeczywistości za pomocą percepcji. Zmysłami doświadczamy zarówno własnego ciała, jak i otoczenie. Na podstawie tych odczuć, tworzymy mapy świata wewnętrznego i zewnętrznego.” – Kevin Frank, Caryn McHose, „Jak porusza się życie”.

Fascynuje mnie powięź, wiesz dlaczego?

Odnosząc się do poprzedniego tekstu – to właśnie dzięki zmysłom i czuciu możemy doświadczać cudu życia. A jednym z niezwykłych elementów, które to umożliwiają jest powięź.

Ta tajemnicza tkanka, przypominająca sieć, do niedawna była uważana za mało istotną – stanowiła niemal posekcyjny odpad. Obecnie coraz bardziej zyskuje na zainteresowaniu, również w obszarze pracy z ciałem i psychosomatyki.

Powięź jest tkanką łączną, która oplata i spaja struktury naszego ciała, uczestniczy w przenoszeniu sił i jest bogato unerwiona przez receptory czuciowe. Dostarcza informacji nie tylko o tym, co dzieje się wewnątrz naszego ciała, o nacisku czy zmianie napięcia, stanie wewnętrznych narządów, ale również uczestniczy w lokalizacji ciała i czuciu relacji ciała z otoczeniem. To dzięki tym informacjom możemy orientować się w przestrzeni, czuć własne ciało i jego granice, reagować na dotyk i kontakt z innymi. Dlatego powięź nazywana bywa “największym organem czuciowym” (pod względem powierzchni) czy “organem świadomości ciała”.

Ciało nieustannie odbiera informacje o sobie i o świecie. A my możemy nauczyć się ich słuchać. Dlatego tak zainteresowała mnie powięź – przypomina mi, że ciało nigdy nie istnieje w izolacji. Jest w nieustannej relacji: wewnętrznej, z przestrzenią, ze światem dookoła.

Zanim trafiłam na Jogę Powięziową Integralnie, długo praktykowałam inne nurty jogi. Wydawało mi się, że „właściwe jest”, aby ciało naprawiać, rozciągać i wzmacniać – zgodnie z tym, czego się uczyłam. Takie podejście do ciała wynikało też z tego, że chciałam intensywnie pozbyć się cierpienia – fizycznego bólu czy natłoku myśli.
Lecz zawsze była też we mnie tęsknota za czymś bardziej naturalnym, organicznym i po prostu bardziej dla mnie sensownym.

W książce Mary Bond “Mandala świadomości ciała” czytamy:
„Postawa nie jest jedynie zbiorem części ciała połączonych jedna z drugą, lecz kształtuje się w zależności od zmieniającej się dynamicznie percepcji.”

Autorka pisze również o „ucieleśnionej obecności” – o tym, że sposób, w jaki funkcjonują nasze mięśnie i ciało, jest związany z naszym sposobem reagowania na otoczenie. Postawa ciała nie jest więc czymś całkowicie oddzielonym od naszej postawy mentalnej i emocjonalnej.

Moc obecności, ciekawości, otwarcie się na słuchanie i odczuwanie, którymi obdarzamy ciało i umysł, stają się bramą do aktualizowania naszych wewnętrznych map – sposobu, w jaki czujemy siebie, innych i jak reagujemy na otaczający nas świat.

Możemy odkrywać nie tylko własne relacje i schematy, ale również organiczny związek człowieka ze światem natury.

Nie jako ideę. Jako żywe doświadczenie.

Jak zmienia się Twój świat, kiedy zaczynasz naprawdę słuchać tego, co mówi ciało?

Angelika Grzegorzyca

Przewijanie do góry